Często zza szyby oglądam świat.
Mamy ekshibicjonistów i podglądaczy. Jedni bez drugich nie mogliby istnieć.
U fryzjera, u kosmetyczki, w domu. Siadam przy oknie i patrzę na ludzi i otaczający mnie świat.
Sąsiad.
Sąsiadka.
Pracownik.
Strażnik.
Chłopak na rowerze.
Niby ci sami, a jednak minął już czasu szmat...
Rozpoznaję miejsca, okoliczności i etapy życia, z których ich znam. Każdy niesie za sobą jakąś historię i jakiś mój wewnętrzny stan.
A potem wracam tutaj blog i facebook i sama staję się (trochę ;)) takim ekshibicjonistą.
Piszę. Pokazuję kawałki życia. Bo widzę, że tak dziś wygląda mój świat.
A dziś wydarzyło się coś pięknego....
Ktoś rozpoznał mnie zza szyby. Nie odwrócił wzroku. Nie przeszedł dalej.
Zawróciła, weszła by serdecznie mnie uściskać i powiedzieć Anusia mój mąż nie rozpoznał Cię.
Ona. moja sąsiadka sprzed lat, rozpoznała mnie, Anię.
I wtedy pomyślałam, że choć były rewolucje, ewolucje i zmiany, to rdzeń pozostał ten sam.
Ania.
Tylko dziś już nie z Przybrodzkiej.
Z Kościelnej. 😂
oraz
Zajrzyj do kategorii Ania Poleca
